sobota, 29 września 2012

Mini metamorfoza




Moja lampka (w zasadzie to dziewczynek) doczekała się przemiany. Jakiś czas temu jej abażur (zielony) uległ zniszczeniu. Nie wiem jak to się stało, ale chyba stopił się od żarówki. Nie pokażę Wam jak wyglądał bo już dawno wylądował w śmietniku. 
Kilka tygodni temu kupiłam nowy, różowo-kwiaciasty (same wiecie jak to jest, trochę poleżał...musiał nabrać mocy:)) natomiast dzisiaj zabrałam się za malowanie. Efektem końcowym już się z Wami dzielę.

Tak było przed




A oto lampka w nowej odsłonie









  Maja zadowolona, czyli metamorfozę mogę uznać za udaną :)

 

wtorek, 25 września 2012

Skrzyneczka

Dzisiaj tylko kilka zdjęć, na specjalne życzenie koleżanki. :)
Skrzyneczka z bliska.


Pierwotnie była czerwona, ale dostała się w moje łapki i podarowałam jej nowe życie. Biała farba, troszkę preparatu do spękań, moje ukochane koroneczki i gotowe.
Teraz stoi sobie na parapecie (i zdobi mam nadzieję:))

niedziela, 23 września 2012

Jesień, jesień…



I stało się. Zawitała do nas jesień! Nie wiem jak dla was, ale dla mnie nie jest to ulubiona pora roku. Jakoś tak żal mi lata. Jak sobie pomyślę, o tych wszystkich "odzieniach wierzchnich", które trzeba będzie zakładać na grzbiet... ajjj… boli.

Ale skoro jesień, to i wrzosy. Na naszym parapecie, zagościł wprawdzie tylko jeden, ale  śliczny. Pewnie kolekcja się powiększy, same wiecie jak to jest. Potrafią przyciągać, jak magnez. 











A tu, jeszcze takie śliczne astry na naszym stole. Moja mama przywiozła je nam ze swojego ogródka. Prawda, że są piękne?





Miłej niedzieli Wam życzę. Pozdrawiam

poniedziałek, 17 września 2012

Niedzielne popołudnie




Taki troszkę, spóźniony, niedzielny wpisik :) Pogoda była śliczna, więc wybraliśmy się z rodzinką i kuzynkami na spacerek. Bardzo lubimy (jak tylko warunki atmosferyczne są sprzyjające) wyrwać się na szczecińskie Jasne Błonia. Sporo zieleni, smaczne lody, dużo rodziców z uśmiechniętymi pociechami - wszystko to sprawia, że przyjemnie spędza się tam czas. 
Nauczeni wcześniejszymi wyjściami, tym razem zabraliśmy ze sobą wózek dla lalek. Nie musieliśmy więc uciekać, ze wstydem do samochodu ( ostatnim razem, Kalina podkradła wóz innej dziewczynki i była niezła zadymka).



Mam nadzieję, że Wy też miło spędziłyście niedzielne popołudnie. No i, że słoneczko jeszcze z nami pobędzie, bo jakoś cieplej wtedy na duszy.